UNIVERSITY LIFE PT. 2 SUMMARY OF THE 1ST YEAR OF MASTER'S
cześć!
kolejny rok akademicki za mną, więc musiał pojawić się tutaj post go podsumowujący, gdyż moje życie przez ostatnie 9 miesięcy kręciło się głównie wokół uniwersytetu.
W trakcie tego okresu pojawiało się wiele przemyśleń i wzrastania emocjonalnego, uczenia się, nie tylko po to, by zdać egzaminy; wyciągania wniosków na temat świata, dekonstruowania pewnych przekonań, to znaczy, tego, co zostało mi wpojone przez społeczeństwo i kulturę, a co niekoniecznie było dobre, a rzutuje na teraźniejszość. W przedstawieniu mi innych perspektyw wielką rolę odegrali niektórzy wykładowcy, którzy poprzez dobór tekstów na zajęcia, ale przede wszystkim swoimi anegdotami zaprezentowali inne, dotychczas nieznane mi wizje.
W trakcie tego roku akademickiego miało miejsce wiele wydarzeń, które były dla mnie przygnębiające i odcisnęły piętno na mojej psychice, i z którymi po cichu długo toczyłam wewnętrzne walki. Walki te były spowodowane również innymi czynnikami, takimi jak stres, presja, myślenie o przyszłości i wspomniane wyżej zachwianie tym, co mnie w jakiś sposób ukształtowało.
Jednak w porównaniu do poprzednich lat muszę przyznać, że ten rok akademicki był dla mnie w miarę udany. Spełniłam wiele swoich marzeń: zaczęłam uczyć się kolejnego języka - portugalskiego, miałam zajęcia z tłumaczeń specjalistycznych... Seminarium magisterskie, które wybrałam okazało się strzałem w dziesiątkę i szybko znalazłam temat pracy. Odkryciem tego roku jest dla mnie zdecydowanie językoznawstwo i cieszę się, że temat mojej pracy jest z nim związany. Kolejny raz zapisałam się na zajęcia z wf-u i tym razem czułam, że uczęszczanie na nie jest dla mnie przyjemnością, a nie karą.
Pomimo stresu, który nadal cały czas we mnie jest, nauczyłam się podchodzić do wszystkiego z większym dystansem, a nie tak, jakby zależało od tego moje życie. Nauczyłam się ignorować niektóre głosy, które kiedyś zinternalizowałam i które lubiły zakłócać mój spokój i sprawiały, że zaczynałam kwestionować całe moje życie, a przede wszystkim moje wybory. Niestety nadal się to zdarza, ale mam wrażenie, że moje życie w tym aspekcie stało się niewątpliwie bardziej spokojne.
Patrząc wstecz widzę ogrom pracy umysłowej, którą włożyłam w to, co kocham i chyba pierwszy raz w moim dorosłym życiu czuję, że zasługuję na odpoczynek. W tej kwestii również nauczyłam się pewnej rzeczy, a mianowicie, że odpoczynek dla mnie, oprócz snu, nie może być bezczynny. Sport lub podróżowanie w różnych wersjach przynoszą mi wytchnienie, bo tylko wtedy jestem na czymś całkowicie skupiona i zapominam o myśleniu.
Jestem podekscytowana na kolejny rok akademicki. Zapisałam się już na zajęcia z katalońskiego, bo najgorsze, co może dla mnie być to monotonia, a ja potrzebuje wrażeń, choć nie ekstremalnych, a takie przychodzą do głowy jako pierwsze, kiedy ktoś używa tego wyrażenia. Do tego kontynuacja portugalskiego oraz ciekawe przedmioty z normalnymi prowadzącymi, które pierwszy raz nie będą wymagać ode mnie ogromu pracy i kosztu psychicznego.
Przede mną nauka angielskiego 1 na 1 - kolejne, nowe doświadczenie, do którego chcę podejść z innym nastawieniem - bardziej na spokojnie. Chcę zobaczyć jak wygląda nauka poza murami szkolnymi czy uniwersyteckimi.
Rok akademicki to niewątpliwie intensywny czas. Uczęszczanie na zajęcia, praca w domu, ogarnianie życia i radzenie sobie z myślami, które często przytłaczają i prezentują pesymistyczną wizję przyszłości. Kluczem jest jednak zdanie sobie sprawy, że nie zawsze obrazują one rzeczywistość i po prostu trzeba żyć chwilą i nie wybiegać za bardzo w przyszłość, bo życie zazwyczaj układa się dobrze, chociaż ciężko w to czasem uwierzyć, a szczególnie wkraczając w dorosłość pełną parą.
I love your writing! Keep going!
OdpowiedzUsuńthank you!
Usuń